Bajki robotów, sepulki po dychu… Stanisław Lem w elektroczytniku

Łukasz Urynowicz Łukasz Urynowicz | 17.04.2013 |Tagi: Bajki robotów promocja
1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (3 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading...Loading...
5 3 ratings.

Wielka szkoda, że nigdy nie dowiem się, jak tę sytuację skomentowałby Stanisław Lem. „Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów” – miał powiedzieć pisarz. W tej chwili pewnie pomyślałby o tym, że ten sam internet przyczynił się do popularyzacji jego twórczości. Futurolog przewidział jeszcze jedno: ludzie będą konsumować treści korzystając z aparatów elektronicznych – także te, które wyszły spod jego pióra.

A jest ku temu dobra okazja, bo do 18 kwietnia w Publio można kupić e-booki Lema w zredukowanych cenach. Za kwotę orbitującą wokół dziesięciu złotych za sztukę możemy uzupełnić swoją biblioteczkę. Wybór jest dość spory – dostępne są wszystkie pozycje z wydanej zawczasu przez Agorę serii wznowień dzieł pisarza.

Promocja to też świetna okazja, by po raz pierwszy wyruszyć z Lemem wgłąb uniwersum… ludzkiej duszy. Część z Was zetknęła się z „Bajkami robotów” w charakterze lektury. Jeżeli wtedy nie złapaliście bakcyla – nie przejmujcie się. Uczęszczając do klasy humanistycznej w liceum byłem silnie indoktrynowany. Polonistka nie rozumiała Lema, a dopiero po latach zrozumiałem dlaczego: po prostu próbowała go zaszufladkować. Przypięcie łatki „science-fiction” szkodzi i jednocześnie jest wyrazem uznania – nikt dotąd nie budował tak spójnych światów, jak ten pisarz. Jednak na naukę nie jest nigdy za późno. Do Lema wróciłem po maturze, a poniżej jest rezultat moich obserwacji – od tych pozycji warto zacząć:

  1. „Solaris”. Bodaj najgłośniejsze dzieło pisarza, trzykrotnie zekranizowane. To właśnie dzięki filmowej adaptacji Soderbergha z Clooney’em w roli głównej „Solaris” zagościł w świadomości przeciętnego zjadacza hamburgerów. Tytułowa Solaris jest planetą zamieszkana przez istoty rozumne. Rozumne – to na pewno. Do takiego wniosku dochodzi Kris Kelvin, który dociera do stacji orbitalnej zawieszonej nad globem. Pojawia się jednak pytanie, czy ta inteligencja, jej forma, są zbieżne z systemem poglądów od wieków stanowiących spoiwo ludzkiej cywilizacji? Kosmonauta jest jeszcze bardziej zagubiony, gdy przestaje dostrzegać granicę pomiędzy halucynacjami a pozawerbalnymi komunikatami wysyłanymi przez planetę. „Solaris” każe zastanowić się, co sprawia, że ludzie marzą o eksploracji kosmosu – chęć poznania, czy „rozszerzenia” Ziemi poza jej fizyczne granice? Polecam zobaczyć trailer wspomnianego przeze mnie filmu. Jeżeli spodziewasz się typowo hollywódzkiego fajerwerku, to mile się rozczarujesz – a książka jest o wiele lepsza!
  2. „Powrót z Gwiazd”. Gdy czytałem tę książkę po raz pierwszy, postać Hala Bregga skojarzyła mi się z żołnierzami i repatriantami, którzy po skończonej wojnie ciągnęli z powrotem do domów nie będąc pewnymi, co ich czeka. Bohater wraca z gwiezdnej podróży i zastaje świat, jakim się go nie spodziewał. Spowolnione w kosmosie procesy biologiczne dodały mu raptem kilku lat, a tymczasem na Ziemi minęło półtora wieku. Wyprawa w terra incognita okazała się zbędna, bo ludzkość nie potrzebuje już jakichkolwiek odpowiedzi ani podejmowania ryzyka. Świat bez konfliktów i namiętności jest dla Bregga światem obcym, w którym musi odnaleźć swoje miejsce.
  3. „Bajki robotów”. O pierwszej części cyklu „Cyberiada” już wspominałem, ale jeśli nie było cię na lekcji, gdy była omawiana ta lektura, to cóż… Tracisz opowieść o rycerzach, księżniczkach i majestatycznym, ale niepozbawionym wad królestwie. Brzmi jak setki innych? Gwarantuję, że nie czytałeś/aś historii pisanej w średniowiecznej manierze, gdzie kosmoloty zastąpiły rumaki, czarnoksiężnicy pracują nad technicznymi konstrukcjami, a rycerstwo składa się z ciężkozbrojnych, dobrze naoliwionych robotów. „Bajki robotów” czyta się łatwo i przyjemnie jak legendy – zaskoczenie przychodzi po odłożeniu książki. Lem wystylizował opowiadania w sposób perfekcyjny.

Zainteresowani mogą jeszcze sprawdzić „Niezwyciężonego”, choć osobiście polecam arcymistrzowską adaptację tej książki w formie audiobooka, o którym pisałem wcześniej.

Nie możesz uważać się za fana science-fiction, nie mając nigdy w ręku książki tego geniusza. Czy Lem jest lepszy od nowych pisarzy s-f? To zależy od tego, czy nie boicie się książki, która wystawi wasz intelekt na próbę i każe się nad sobą zastanowić. I szukać odpowiedzi na pytanie: czym w końcu są te sepulki?

Opisywany produkt znajdziesz w: publio
  • http://www.facebook.com/people/Roman-Filip-Mostowiak/100002267189298 Roman Filip Mostowiak

    Panie autorze, ale „Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów” nie jest cytatem Lema. Był gdzieś w sieci researcherski wątek na ten temat.

    • http://lukaszeq.pl/ Lukasz Urynowicz

      I dlatego dodałem: „(…) – miał powiedzieć pisarz”. ;-) Szalenie pasował mi do kompozycji tekstu, a uważam, że dostatecznie wybroniłem się z zarzutu dezinformacji.